Gdy udało im
się zebrać z podłogi, kanapy i toalety (dokładniej klozetu), do drzwi ktoś
zapukał, i po wyjęczanym przez którąś z dziewczyn pozwoleniu, do środka wszedł
milczący Namguk. Cichym głosem poinstruował je, żeby spakowały z powrotem swoje
bagaże, i że zawiezie je do ich apartamentu, fundowanego przez YG Entertainment
w budynku YG Entertainment. Na zewnątrz czekał na nich van, którym wcześniej tu
przyjechały, a obok niego stał, odtąd ich nierozłączny kompan, ochroniarz Kris.
- Tutaj was
zostawię pod opieką waszego ochroniarza, który zabierze was do waszego
apartamentu żebyście odpoczęły, bo jutro zaczynacie próby. Ja muszę was tutaj
opuścić, bo muszę odwieźć chłopaków na jeszcze jeden wywiad i sesję zdjęciową –
dodał odchodząc, a dziewczyny spojrzały na niego zdziwione. Po sekundzie
zniknął z pola widzenia, a zmęczone (i wciąż głodne, bo kimchi nie zaspokoiło
ich biednych żołądków) Europejki wsiadły do vana, a za kierownicą usiadł Kris,
włączając silnik i odjeżdżając spod budynku.
- Too… Kris Oppa… możemy tak do ciebie mówić? –
spytała Dino, a ochroniarz po chwili zastanowienia się kiwnął głową na tak.
- A więc Kris
Oppa… zanim nas odstawisz bezpiecznie
na miejsce, weź pod uwagę w swoich kalkulacjach jakąś restaurację. Najlepiej z
fast foodem.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Minęły dwa
dni od przyjazdu dziewczyn do Korei i ich feralnego spotkania za kulisami.
Przez pierwszy dzień były one milczącym tematem tabu pośród członków BIG BANG,
nie przyzwyczajonych do europejskich zwyczajów i zachowań.
Przez dwa dni
pracowali w pocie czoła w swojej sali prób, jako że trenowali oddzielnie z
dziewczynami; Papa Yang tak zadecydował, twierdząc że muszą one dodatkowo
opanować inne podstawowe taneczne ruchy, które chłopaki (tak, nawet TOP) mieli
już w małym palcu. Ćwiczyli z trenerem od 7 rano, aż w końcu o godzinie 10
udało im się wybłagać pół godziny przerwy. Wymęczeni, pozbijali się w dwie
grupki, rozmawiając o ich nowej choreografii, czy po prostu pijąc hektolitry
wody. Siedzieli tak z 10 minut, nim do środka nie wszedł Namguk. Spojrzał na
nich dziwnym wzrokiem, po czym stwierdził:
- Dziewczyny
mają przerwę teraz, czy chcielibyście… się przywitać? – spytał po momencie
wahania, a w sali zapadła wymowna cisza.
- Cóż,
Europejki czy nie, jesteśmy dobrze wychowani, musimy więc w końcu KIEDYŚ się
przywitać – stwierdził Taeyang, wstając i otrzepując spodnie z kurzu. Reszta
przez chwilę siedziała jeszcze bezczynnie, po czym powoli zaczęli się podnosić.
Nie byli do końca pewni, czy chcieli po raz trzeci podjąć próbę przywitania
się, ale raz się żyje.
Wciąż milcząc
zgodnie wyszli, i kierowani przez Namguka dotarli wreszcie pod drzwi,
skrywające za sobą kłopotliwe istoty. Namguk podszedł bliżej i nie słysząc ze
środka muzyki, otworzył drzwi, wciągając powietrze w płuca.
Gdy odrzwia
otworzyły się powoli, a oni wstrzymali nerwowo powietrze, oczekując kolejnej
apokalipsy, obraz który im się ukazał mocno ich zdziwił. Bo w środku
mianowicie, nic się nie działo.
Jackie i
Karol podniosły głowy znad telefonu nad którym się pochylały, szepcząc coś do
siebie gorączkowo. Kiedy ich oczy napotkały oczy BIG BANG i Namguka, ich ruchy
spowolniły się wyraźnie, a Karol schowała telefon do kieszeni, szepcząc coś do
niego chwilę wcześniej. W następnej chwili, obydwie podniosły się i podeszły
powoli do mężczyzn, spuszczając nieśmiało wzrok.
- Oficjalnie
już się poznaliście, ale nieoficjalnie wiemy, jak to bywa – zaczął Namguk – A
gdzie pozostała dwójka? – spytał Namguk, rozglądając się wokół. Dziewczyny
spojrzały po sobie, spłoszone.
- Poszły do
toalety – odpowiedziały zgodnie.
- No, w
każdym razie – zaczął znowu Namguk – GD, TOP, Taeyang, Daesung, Seungri,
poznajcie… - nagle od strony korytarza wbiegły do środka dwie, zziajane
dziewczyny z okrzykiem „Udało się!” na ustach, który zamarł w następnej
sekundzie, gdy sześciu mężczyzn odwróciło się w ich stronę.
- Dzień
dobry… - rzuciły, nie za bardzo wiedząc, co się dzieje.
- Byłyśmy w
toalecie – dodała Dino, widząc dziką gestykulację Karol i Jackie za plecami BIG
BANG i uśmiechnęła się, ze szczerą nadzieją, że był to nieśmiały uśmiech.
- Dobrze… -
Namguk postanowił nie wchodzić w szczegóły – Chodźcie tutaj, i przedstawcie się
ładnie – wskazał, by stanęły obok moich przyjaciółek.
Posłusznie,
milcząco podeszły do grupy i stanęły naprzeciwko swoich idoli. Wszystkie jak
jeden mąż spojrzały na Karol, bo była najstarsza, a ta zaczęła kulawo:
- Może
najpierw… to chciałybyśmy przeprosić, że wcześniej nie udało nam się
przyzwoicie przywitać… głównie przez nasze potrzeby, nie tylko fizjologiczne –
tu spojrzała na Dino i Jackie - ale i naszą arogancję i nieuwagę w sferze
kulinarnej. A jeśli chodzi o przedstawienie się… nazywam się Karolina, ale
mówią na mnie Karol. Jestem najstarsza z tej całej ferajny, ale i tak młodsza
od was wszystkich – zaśmiała się zakłopotana, a chłopcy posłali jej miłe
uśmiechy.
- Nazywam się
Jackie – powiedziała dziewczyna z kręconymi włosami, a Seungri nadstawił uszu –
Jak już wiecie, parodiowałam Taeyanga Oppę
i Seungriego Oppę – uśmiechnęła się
wesoło.
- Ja to Ann.
Jak już wcześniej zauważyliście, tak do końca was nie znam, ale dziewczyny nad
tym pracują. A tak w ogóle, to jestem tylko grafikiem, więc wasze obyczaje są
mi jeszcze ciut obce, mimo że znam koreański – zaśmiała się, wzruszając lekko
ramionami.
- Ja jestem
Dino – wszyscy spojrzeli na najmniejszą z nich – I generalnie, to ja was
najdłużej słucham, dlatego byłam w stanie sparodiować partię TOP Oppę – chłopaki spojrzeli na nią zdziwieni,
a ona uśmiechnęła się szeroko – Wiedziałam, że chcieliście o to zapytać, to
było widać po waszych minach – stwierdziła wesoło, a TOP uśmiechnął się lekko
patrząc na nią i kiwając lekko głową.
- Miło nam
wreszcie poznać – GD uśmiechnął się do nich, kiwając im lekko głowami, na co
one również odpowiedziały, nieco głębszym skinieniem głowy.
- Wasza
parodia była naprawdę wspaniała – uśmiechnął się do nich Taeyang – Powiedzcie,
same robiłyście te efekty specjalne? – spytał ciekawsko.
- Ann –
odpowiedziały chórkiem dziewczyny, patrząc na nią jak jeden mąż. Widać było, że
TOP już otworzył usta, by zadać jakieś pytanie, ale w tym momencie drzwi po raz
kolejny się otworzyły. Wszyscy odwrócili się w tą stronę, akurat w momencie gdy
do środka weszła Hong Sera, prywatna trenerka dziewczyn, a w każdym razie tak
się wydawało. Kobieta niosła ze sobą stosy pudełek z jedzeniem, a nawet
oddzielną torbę z samą drogocenną kawą. Nagle spod sterty wyłoniła się jej
głowa i tancerka wysapała:
- Przesyłka
od Krisa Oppy… - dziewczyny podbiegły
do niej i pomogły donieść torby do małego stolika pod jedną ze ścian.
Dino
wyciągnęła jeden z kubków z kawą i zaciągnęła się jej bogatym aromatem.
- Hmm…
Karmelowa, Kris Oppa naprawdę
wiedział co robi – mruknęła zadowolona, upijając łyk napoju.
Namguk
zamrugał, po czym zaśmiał się głośno.
- Naprawdę
owinęłaś go sobie wokół palca, Dino – dziewczyna uśmiechnęła się dumnie.
- Kupił nam
nawet więcej, może się poczęstujecie? – spytała Jackie, wyciągając do
Seungriego rękę z kawą, a ten wziął ją z uśmiechem. W momencie, gdy dziewczyny
rozdały całemu BIG BANG kawę, a ci z uśmiechami na twarzach zanurzyli w niej
usta, drzwi po raz trzeci otworzyły się gwałtownie i do środka wparował
mężczyzna, na widok którego, nieustraszeni zwykle Bangowie, przełknęli głośno
ślinę. Ten spojrzał na to, co trzymali w ręku i zmarszczył niezadowolony brwi.
- Wasza
przerwa skończyła się 5 minut temu – burknął, kiwając głową w stronę managera i
trenerki dziewczyn.
- No
chłopaki, wracajcie do roboty, dziewczyny pewnie też zaraz będą wracać do
ćwiczeń – zaczął ich poganiać Namguk, a wyżej wspomniane spojrzały pytająco
Sera. Ta podkradła z talerzyka Ann trochę ryżu, po czym zastanowiła się.
- Tak
właściwie, to my już skończyłyśmy.
Wszyscy
spojrzeli na nią, ogromnie zdziwieni.
- Na początku
trochę wybijały się z rytmu ale perfekcyjne zatańczenie tej choreografii zajęło
im… tak ze dwie godziny – wyjaśniła – więc tak od 9 sobie siedzimy, gadamy, a
wieczorem pojedziemy się zabawić – na ostatnie zarumieniła się lekko, a dziewczyny
zachichotały.
Wzrok
wszystkich na powrót spoczął na trenerze BIG BANG, którego szczęki mocno były
zaciśnięte.
- GD, widzę
ciebie i resztę za dwie minuty na sali. Nie wyjdziecie, póki nie opanujecie tej
choreografii – po czym wyszedł, zostawiając w szoku G-Dragona, który właśnie
odbierał od Karola ciasteczko z wróżbą. Przełamał je, a na karteczce w środku
było napisane „Bez pracy, nie ma kołaczy”, i młody mężczyzna westchnął ciężko.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
O 23.30 ich
trener był w końcu na tyle łaskawy, że pozwolił im wrócić do domu, z
zastrzeżeniem że o 7 następnego ranka mają pojawić się na kolejnym treningu, bo
WCIĄŻ nie wychodził im jeden mały krok. Jak dla samego G-Dragona,
perfekcjonisty z natury, wszystko wyglądało i działało jak w szwajcarskim
zegarku, ale Papa Yang dosłownie zmiótł by go z powierzchni ziemi, gdyby nie zadowolił
całkowicie jednego z trenerów.
Omiatając
wzrokiem na wpół umierającą resztę, podpierającą ściany bądź też okupującą
podłogę, westchnął ciężko i wyciągnął telefon z kieszeni dresów, po czym wybrał
tak znany mu przez te lata numer.
O dziwo, nikt
nie odebrał już po drugim, trzecim sygnale, tak jak się tego spodziewał.
Zmarszczył brwi i wybrał jeszcze raz, starając się wyciszyć głośne jęki
Seungriego i Daesunga w tle, że ich pośladki już nigdy nie będą wyglądać i czuć
się tak samo.
Wreszcie, po
paru nieudanych próbach, Namguk w końcu odebrał. Chłopak już chciał nakrzyczeć
na niego, że oni tu umierają ze zmęczenia i że to on powinien być tym, kto się
nimi zajmie, ale jedyne co usłyszał po drugiej stronie to jakieś krzyczenie i
głośną, klubową muzykę. Po paru kolejnych sekundach ich manager rozłączył się,
a minutę później przyszedł sms: „Nie mogę teraz rozmawiać, jestem w klubie.
Jedzenie jest w lodówce, odgrzejcie sobie i idźcie spać.” G-Dragon poczuł, jak
pulsuje mu żyłka na czole.
„Czemu jesteś
w klubie teraz, manager Hyung?”
„Dziewczyny
chciały zobaczyć nocny Seoul.”
„I je tam
same puściłeś?!”
„Nie same, są
ze mną, no i jest z nimi Kris.”
Smok poczuł,
jak usta zaciskają mu się w cienką linię, ale bez słowa schował z powrotem
telefon do kieszeni i zebrał powoli całe towarzystwo do kupy i na nogi,
prowadząc ich w stronę ich apartamentu. Wszyscy potoczyli się za nim bez słowa,
zbyt zmęczeni by nawet marudzić, że Namguk nie przyszedł do nich z czymś
ciepłym do jedzenia.
Kiedy jednak
Jiyong otworzył lodówkę i zaczął z niej wyciągać zamrożone jedzenie, chłopcy
poczuli, że coś jest nie tak. Bardzo, bardzo nie tak.
- Jiyong,
gdzie jest Namguk Hyung? – spytał
Taeyang, nalewając sobie trochę soku pomarańczowego.
- W klubie –
odpowiedział zdawkowo GD, wsadzając jedzenie do mikrofalówki i nastawiając jej
czas.
- W klubie?
On? Czyżby praca już nie była mu miła? – zaśmiał się Seungri, rozwalając się na
kanapie, czekając aż jedzenie się podgrzeje.
- Pilnuje
dziewczyn – głowy wszystkich prócz Taeyanga podniosły się gwałtownie, jak na
jakieś specjalne hasło.
- To one
jeszcze nie śpią? – spytał głupio TOP, wyrwany z pół snu.
- Nie, i
nawet dobrze się bawią. Z tego co słyszałem przez telefon, chyba są w klubie GO
GO – stwierdził lider, nie siląc się nawet na próbę ironizowania wobec swojego Hyunga.
Najstarszy
zmarszczył brwi, stwierdzając że to nie było całkiem fair, że one mogły sobie
iść na jakąś imprezę a oni nie (nie dopuszczał to siebie myśli, że to przez to
że wolały oglądać innych facetów w klubie GO GO, skoro były ich fankami).
- Ale że… w
takim z mężczyznami… nagimi mężczyznami? – dopytywał się Daesung, jak tylko
wyszedł z łazienki, jako że zza zamkniętych drzwi wszystkie informacje docierały
do niego stłumione.
- No chyba
nie z kobietami… - prychnął Seungri – prawda G-Dragon Hyung? – rzucił w stronę lidera nagle nerwowy maknae.
Mężczyzna nie
odpowiedział, a jedynie robotycznym ruchem wyjął z mikrofalówki odgrzane
jedzenie, a Taeyang rozłożył je na pojedyncze talerze i rozniósł je po wciąż
milczących, pogrążonych we własnych myślach członkach.
Przez chwilę
jedli w milczeniu, aż ciszę przerwał Seungri.
- Ale że one
im płacą… za wyginanie tymi no… tyłkami? – wydukał w końcu, a cała reszta zastygła
w bezruchu, znając i jednocześnie nie chcąc znać odpowiedzi na to pytanie.
Kiedy
odpowiedziała mu jedynie głucha cisza, jęknął tylko cicho.
- Mogły
przyjść do mnie, miałyby to za darmo…
Cała reszta
jedynie pokręciła zmęczona głowami, i w ponurych nastrojach ruszyła do łóżek.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
- Dino,
zaprowadź mnie do pokoju, po tej mieszance likieru tiramisu i karmelowego mam
ciapki przed oczami – mruknęła Ann, trzymając się sukienki młodszej. Ta,
również mocno się zataczając od wypitego alkoholu, spojrzała na nią przez
ramię, przez chwilę koncentrując wzrok na przyjaciółce.
- Był jeszcze
jakiś jeden… kokosowy? – spytała niewyraźnie, wpadając na załom korytarza.
- Tak, był
najlepszy to wypiłam całą butelkę, ale samą! Nie mieszałam! – krzyknęła
oburzona rudowłosa, bo jakżeby to, jej cenny kokosowy likier miałby być powodem
jej obecnego stanu? Przecież ona nie pije!
- Hmm, to
rzeczywiście dziwne… - stwierdziła na wpół przytomnie Dino, idąc zygzakiem
przez korytarz siedziby YG Entertainment, w której mieszkały, ciągnąc za sobą słaniającą
się na nogach Ann.
Za następnym
zakrętem zatrzymały się przed skądś znajomymi im drzwiami i Dino zmarszczyła w
skupieniu brwi. 696. Ta liczba coś jej mówiła, a otumaniony mózg potwierdził że
owszem, ona zna tą liczbę, i że na pewno, a nawet na sto procent, odwiedziła
ten apartament dzisiejszego dnia, musi to więc być ich mieszkanie. Drżącą ręką,
podpierając się ramieniem o bardzo pomocną ścianę, po paru minutach udało jej
się wyciągnąć ze środka kartę do mieszkania, którą uniosła w górę w cichym
geście zwycięstwa. Ann zaczęła klaskać, zadowolona że dziewczynie udało się
znaleźć klucz, ale zaraz musiała przestać, żeby przy pomocy uczynnej po raz
kolejny ściany, ustać w pozycji pionowej w jednym miejscu.
Dino przesunęła
kluczem po czytniku kart, ale ten zaświecił się jedynie na czerwono, a nie tak
jak powinien na zielono. Zmarszczyła brwi, nie wiedząc co się dzieje.
- Gdzie Karol
i Jackie? – wymruczała, starając się dokładnie obejrzeć swoją kartę, czy
przypadkiem nie była inna niż wcześniej (jeśli w takim stanie dałaby w ogóle
radę to zauważyć). Ann podniosła wzrok z podłogi, wyrwana ze swego własnego
świata.
- Mówiły coś
o toalecie na dole, że skorzystają tam bo nie chcą brudzić w naszej… pewnie
jeszcze tam są – stwierdziła, kiwając się lekko na boki i starając się opanować
drżenie kolan do momentu, w którym uda jej się spocząć na czymś miękkim.
- Hmm… a może
już wróciły, i złośliwie zamknęły się w środku, nie wyjęły karty z zamka czy
coś? – myślała intensywnie, tworząc w swoim mocno podpitym umyśle mroczne
scenariusze, typu „Pewnie zżerają moje ulubione ciasteczka” czy „A może mają
mroczny plan narzygania na moje łóżko”.
Na samą myśl zacisnęła ze złości pięść (a
przynajmniej mózg zakomunikował, że próbowała to zrobić). Odwróciła się
chwiejnie twarzą do drzwi (bo wcześniej oparła się o nie, rozmyślając nad
scenariuszami zdarzeń), i z całej siły, która jeszcze w niej została, zaczęła
walić torbą w drzwi, krzycząc pijackim głosem, na przemian po koreańsku i
polsku.
- Wy ciućmoki,
otwierać nam tutaj, no! Gdzie się separujecie od nas! Ja wam nie wybaczę! –
zagroziła, gdy ze środka nie słychać było żadnego ruchu, ale nic nowego się nie
wydarzyło, dodała więc tylko jeszcze – Zemszczę się, Ann musi sikać!
Jak na
zawołanie drzwi otworzyły się, a w nich stanął wysoki, rozczochrany mężczyzna z
kapturem nasuniętym na głowę, z czystym mordem w oczach. Gdy dziewczyny
chybotliwie skierowały wzrok na jego rękę, był w niej kij bejsbolowy.
Dino poczuła,
jak w jej wnętrzu aktywuje się zapora antyzagrożeniowa i jak jej postawa
natychmiast się wyprostowała, pomimo stanu mocno wskazującego.
- No i co mi
zrobisz dryblasie, co? – zaczęła warczeć po koreańsku, przepychając się obok
niego i trącając go mocno ramieniem w brzuch (bo była za niska żeby sięgnąć
wyżej) – Sądzisz, że upiecze ci się że łazisz sobie tak po prostu po cudzych
mieszkaniach, tak? – zaczęła burczeć, podchodząc do lodówki i wyjmując z niej
niepewną ręką sok pomarańczowy.
Oszołomiony
mężczyzna, wciąż w trybie owładniętego żądzą mordu zombie powędrował za nią,
swoim zwyczajem podnosząc kij bejsbolowy wysoko do góry. Dziewczyna zmierzyła
go jedynie litościwym spojrzeniem, po czym prychnęła głośno.
- No i co, to
wszystko co masz mi do pokazania? – warknęła, trącając go po raz kolejny w
ramię, przechodząc obok i kierując się w stronę sypialni. Mrucząc coś do siebie
pod nosem gniewnie znalazła wolną sypialnię, do której weszła zadowolona, a za
nią wciąż milczący mężczyzna, teraz już nieco przebudzony, z opuszczonym kijem
bejsbolowym w ręku.
Dino zaczęła
się rozbierać bezceremonialnie, zaczynając od wysokich szpilek i kabaretek,
przez ramiączka od sukienki, na co ten zmieszał się wyraźnie, pomimo stanu
pół-snu. Ta odwróciła się do niego z typowo pijackim wyrazem twarzy i
zachichotała cicho, ale i wrogo.
- Co, kobiety
nigdy nie widziałeś? Biedaczek – mruknęła ironicznie pod nosem, zostając w
samej bieliźnie i bez dalszych ceregieli walnęła się na łóżko, zakopując się
wygodnie pod ciepłą, przyjemnie pachnącą pościelą.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Przebudziło
go głośne walenie do drzwi wejściowych i jakieś krzyki w pomieszanych językach.
Seunghyun otworzył jedno ślepie, zmysł mordercy zaczął się w nim budzić. Powoli
wstał z łóżka niczym jakiś predator i chwycił oparty o szafę kij bejsbolowy
(ten sam z którym na krucjatę wyruszył Seungri, a który TOP polubił i sobie
przywłaszczył), i ruszył niczym myśliwy do drzwi.
Gdy je
otworzył, jego otępiałym z braku snu oczom ukazała się drobna blondynka z
uniesioną do góry ręką, wskazującą, że chciała jeszcze jeden raz walnąć z całej
siły w drzwi. Jej wzrok był zamglony i do mózgu mężczyzny przebiło się, że
chyba jest pijana. Podpowiedział mu również, że chyba ją skądś zna, postanowił
się jednak nad tym za bardzo nie
zastanawiać. Dziewczyna przepchnęła się koło niego do środka i chwiejnym
krokiem powędrowała do kuchni, a on stwierdził, że chyba go zirytowała i że
chyba powinna już sobie iść. Ze swoim killer mode włączonym, uniósł nad głowę
kij bejsbolowy, chcąc przepędzić niechcianego intruza, ta jednak spojrzała na
niego ironicznie tak trzeźwym w tamtej chwili wzrokiem, że aż zabiła mu
dosłownie ćwieka. Gadając coś do siebie, po raz kolejny przeszła obok niego i
powędrowała w głąb domu, a on, nieco już teraz niepewnie, poszedł za nią.
W chwili
kiedy wszedł do swojego pokoju, blondynka była w trakcie zdejmowania ramiączek
od sukienki i musiał przyznać, że to go prawie całkowicie obudziło. Była taka
drobniutka że mógłby sobie z nią poradzić jedną ręką, ale jej bezceremonialne
zachowanie go przystopowało, i nawet zastanowiło. Nie bała się go? Jak to?
Czując
rosnące gorąco, ale i zmieszanie obserwował, jak dziewczyna rozebrała się do
czarnej, koronkowej bielizny (musiał przyznać, że był to dosyć ładny komplet),
po czym nie rzucając mu nawet jednego spojrzenia wlazła na jego łóżko, pod jego
kołdrę, którą w następnej chwili przykryła się po czubek głowy tak, że tylko
kilka blond kosmyków wystawało spod pościeli.
Zdębiały,
odstawił cicho kij bejsbolowy na jego wcześniejsze miejsce, ale jednak w
większej odległości od łóżka niż stał on wcześniej. Milcząco zamknął za sobą
drzwi od pokoju i ostrożnym krokiem podszedł do łóżka, kucając przy nim i
spoglądając na dziwną istotę na jego legowisku. Czuł się już całkiem
rozbudzony, mimo że była dopiero 3 nad ranem. Ostrożnie, tak by nie obudzić
dziewczyny, odchylił rąbek kołdry, a gdy zobaczył jej twarz, pokiwał głową ze
zrozumieniem. A więc to jednak była jedna z tych Europejek, Dino. G-Dragon
mówił, że Namguk zabrał je dzisiaj do klubu GO GO, musiała dopiero wrócić… ale
czemu przyszła do ich apartamentu i twierdziła, że był on jej, nie miał
zielonego pojęcia.
Siedział tak
z paręnaście minut, nim spokojny oddech blondynki nie zaczął go na powrót
usypiać. Wciąż niepewny, jak sobie poradzić z tą sytuacją (nie chciał, żeby go
oskarżyli o jakąś próbę gwałtu na niewinnej, pijanej kobiecie… albo jakoś tak),
usiadł w kuckach naprzeciwko łóżka i oparł brodę na rękach, wspartych o materac
łóżka. Wpatrywał się intensywnie w śpiącą młodą kobietę, nim przed oczy nie
zawitała mu ciemność.
*~*~*~*~*~*~*~~*~*~*
Okrutnie
zignorowana przez TOPa, który podążył w głąb mieszkania za Dino, nieco
zirytowana Ann weszła również do środka i kulturalnie, jak na Europejkę
przystało, zamknęła głośno drzwi. Ukontentowana, najpierw wyruszyła na
poszukiwanie toalety, bo Dino miała rację; jej pęcherz błagał o ulgę tak
bardzo, że mimo że pijana, do toalety biegła prosto i niemalże w podskokach.
Gdy po paru minutach wyszła przeszczęśliwa, do głosu doszedł jej mózg,
błagający o choćby chwilę odpoczynku.
Zdeterminowana
by wypełnić jego życzenie, podążyła w głąb mieszkania, w którym tego samego
dnia z rana zakładały ukryte kamery. Nie były jakimiś fanatycznymi groupies,
czy jak to mówiły dziewczyny, sasaeng fankami, one jedynie potrzebowały
materiałów dowodowych (Karol i Jackie), lub dydaktycznych i pomocniczych w ich
pracach jak w przypadku Dino i Ann.
Oparta
bezpiecznie o ścianę, zastanowiła się, który pokój mniej więcej do kogo należy.
Widząc jednak jak z kuchni wędruje zygzakiem mocno podpita Dino i wchodzi do
jednego z pokoi, a za nią milczący,
wciąż z kijem bejsbolowym TOP, automatycznie jeden z pokojów jej odpadł.
Najpierw
weszła do pokoju pierwszego z lewej, ale już na wstępie potknęła się i wywinęła
piękne salto przez wielką, puchatą pandę ustawioną na wprost drzwi. Mgliście
wracając do swoich wspomnień przypomniała sobie, że już raz jej się to
zdarzyło, kilkanaście godzin wcześniej, i że stwierdziły wówczas, że był to
pokój Seungriego. Nie chcąc zostać zabitą przez zazdrosną Jackie, wycofała się
z pokoju.
Jako że był
to pokój po jej lewej stronie, postanowiła przejść do tego naprzeciwko. Weszła
do niego chwiejnym, ale ostrożnym krokiem, oczekując jakiś przeszkód na swojej
drodze, ale nic takiego nie nastąpiło. Gdy podeszła do łóżka (rozpoznała po
bolesnym zderzeniu swoich piszczeli z ramą), wyciągnęła z kieszeni telefon i
poświeciła nim sobie na twarz przed sobą; charakterystyczne, białe i
natapirowane włosy rzuciły jej się w oczy, wiedziała więc już, że był to
Taeyang. Zmarszczyła brwi i sapnęła cicho, sfrustrowana, po czym wymaszerowała
z pokoju, kierując się do następnego pokoju po lewej. Otworzyła drzwi i wiedziała już, że trafiła
do odpowiedniego miejsca. Zamknęła za sobą cicho drzwi, a odblaskowe gwiazdy na
suficie pozwoliły jej bez problemu dostać się do łóżka, ustawionego centralnie
na środku pokoju. Już wcześniej tego dnia zauważyła, że Daesung miał dosyć
dziwny gust, o którym niewielu ludzi wiedziało. Naklejki fluorescencyjne na
suficie w kształcie gwiazdek, ułożonych na kształt Drogi Mlecznej, na półkach
pomiędzy książkami stały słodkie pluszaczki najprzeróżniejszych zwierzęcych
gatunków, a w szafie stało niezidentyfikowane, czarne pudło, którego nie mogły
razem ni cholery podnieść, czy chociażby otworzyć. Stanęła nad młodym
mężczyzną, okrytym jedynie do połowy przez kołdrę; dzięki fluorescencyjnym
naklejkom mogła dostrzec ładnie wyrzeźbione mięśnie przez materiał obcisłego
t-shirta, w którym chłopak spał. Przez parę chwil rozważała wszystkie za i
przeciw, po czym bez słowa wtarabaniła się na łóżko. Usiadła w kucki tuż obok
pogrążonego w głębokim śnie chłopaka. Wpatrywała się w niego intensywnie,
nachyliła się nad nim niebezpiecznie, chwiejąc się w chwili pijackich
zawirowań.
W momencie
gdy jej twarz znalazła się w odległości mniejszej niż 50 cm od jego, oczy
Daesunga otworzyły się nagle szeroko, jakby w ogóle wcześniej nie spał, a na
usta wpełzł diabelski uśmiech.
Ann nie
zdążyła nawet zareagować, gdy silne ręce mężczyzny powaliły ją na łóżko,
uniemożliwiając wstanie, czy chociażby poruszenie się.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Kiedy rano
Jackie i Karol obudziły się w ich apartamencie, przywitał je jedynie okropny
kac i zero pomocy z zewnątrz. Pojękując i przysięgając na wszystkie dupy świata
obiecały sobie, że już nigdy się nie spiją. Po około godzinie udało im się
mniej więcej doprowadzić do stanu używalności, po połknięciu opakowania
aspiryny i wypicia hektolitrów ody. Kiedy dały radę samodzielnie się poruszać
po mieszkaniu, zorientowały się że są same, a Ann i Dino jeszcze nie wróciły.
Dziewczyny zmarszczyły brwi zaniepokojone, po czym usiadły na kanapie, żeby
jeszcze raz przedyskutować cały wczorajszy wieczór i ustalić, gdzie podziały
się ich przyjaciółki. W końcu, po naradach i obradach stwierdziły, że całkiem
dobrym pomysłem byłoby zadzwonić do nich na telefon, bo a nóż może po drodze
złapały jakieś dobre dupy. Najpierw Karol zadzwoniła do Ann, ale jej telefon
chyba się rozładował, jako że miła pani
powiedziała, że „Abonent jest czasowo niedostępny”. Nieco już tym faktem
zaniepokojone, zadzwoniły do Dino. Jaki był szok Karol, gdy osobą, która
odebrała był sam GD.
-A… ale jak
to… są u was? – wydukała Karol, z wrażenia odkładając na bok swoją dziesiątą
szklankę wody tego ranka. Jackie nadstawiła uszu, nachylając się bardziej nad
Karol i jej telefonem.
- Dobrze, zaraz
po nie przyjdziemy, G-Dragon Oppa –
powiedziała i rozłączyła się, jeszcze przez chwilę patrząc milcząco na aparat w
swoim ręku.
- I co, i co?
– dopytywała się Jackie, podskakując niecierpliwie przy niej. Karol spojrzała
na nią dziwnym wzrokiem.
- Nie damy
rady ci tego opisać w słowach, chyba będzie lepiej jak same dziewczyny ci to
powiedzą.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Obudziło ją
jakieś zamieszanie wokół, które doprowadzało jej obecnie nadwrażliwe zmysły do
szaleństwa. Syknęła cicho, chowając głowę głębiej pod kołdrę i próbując
wyciszyć wszystkie dźwięki z zewnątrz. Nagle coś głośno huknęło i słychać było
tłumiony krzyk zaskoczenia. Ściągając brwi i przygotowując się na tortury z
powodu jasnego światła słonecznego na zewnątrz, odchyliła rąbek pościeli. O dziwo,
jej oczom nie ukazał się jej pokój; ten był większy i bardziej zagracony
najprzeróżniejszymi rzeczami, między innymi ciuchami (męskimi!), pluszakami i
zabawkami, a przede wszystkim – be@rbricks’ami. Dino ostrożnie odwróciła głowę
w drugą stronę i jej oczom ukazała się rozczochrana głowa w kapturze. Ona
również drgnęła na głośny dźwięk i podniosła się, mina mężczyzny miną
zawodowego mordercy. Odwrócił się powoli i powiedział tylko cichym, niskim
głosem:
- Spróbuj ją
tylko obudzić Seungri, a cię prześwięcę.
- Ale to był
przypadek, Hyung! – zaczął tłumaczyć
się nerwowo maknae. W dłoniach
trzymał swój telefon, a powodem huku był kij bejsbolowy, o który się potknął i
który się wywrócił. Dźwięk przebudził TOPa, który patrzył teraz na niego
wilkiem, choć jego wzrok wciąż był zamglony od snu.
- A w ogóle Hyung, co ona tu robi? I czemu tylko
ona? Kiedy przeszliście na ten etap znajomości? – zaczął dopytywać się Seungri,
a TOP jedynie pokręcił głową i kazał mu wyjść. Naburmuszony, młodszy mężczyzna
wyszedł posłusznie. Seunghyun westchnął i wyprostował się, przeciągając się
niczym kociak. Spędzenie nocy w jednej pozycji, i to tak niewygodnej, nie
zrobiło dobrze jego mięśniom, a czekał go dzisiaj cały dzień ćwiczeń i
treningów.
Wstał cicho,
tak aby nie obudzić śpiącej dziewczyny, zaczął się powoli rozciągać. Właściwie
to nie wiedział, czemu jej wtedy, w nocy się po prostu nie pozbył, bo w takim
stanie w jakim wtedy był, był zdecydowanie w stanie to zrobić. Może to było
przez to, że się go nie bała i nie okazywała skruchy, czy też niepewności? Ale
to była cecha większości pijanych ludzi. Więc co? Zamyślony, zrobił skłon w dół
i jego wzrok spoczął na sukience porzuconej na podłodze. A, no tak, miała na
sobie teraz tylko bieliznę. Poczuł, jak się rumieni, i podniósł się szybko do
góry. Nie powinien o niej tak myśleć, była taka młoda i drobniutka… jego tok
myślenia po raz kolejny przerwał Seungri, który tym razem jednak przyszedł wraz
z G-Dragonem.
Jiyong
spojrzał nieodgadnionym wzrokiem na łóżko, na którym zdecydowanie nie spał TOP,
po czym przeniósł wzrok na wyżej wymienionego.
- Seungri mi
mówił, ale mu nie uwierzyłem, musiałem sam to zobaczyć… - wydukał, wchodząc do
pokoju.
- Kto tam
śpi? – wskazał na łóżko.
- Dino. Nie
wiem o co chodziło, ale przyszła tu w nocy pijana, zachowywała się jakby to
było jej mieszkanie…no i poszła spać – dokończył dosyć kulawo, drapiąc się po
głowie.
- Seunghyun Hyung… jak to się stało, że nie dość że
ją wpuściłeś do środka, to jeszcze pozwoliłeś jej spać w swoim ukochanym łóżku?
– spytał dość trafnie G-Dragon, a TOP spojrzał na śpiącą (w jego mniemaniu)
dziewczynę.
- Słodka jest
– odpowiedział po prostu, a GD miał ochotę schować twarz w dłoniach. Ich nocny
alarm bezpieczeństwa zawiódł, bo na jego drodze stanęło coś słodkiego!
W tym
momencie, TOP zaczął śpiewać „DOOM DADA”, a Seungri i GD spojrzeli na niego
dziwnie, on jednak tylko milcząco podniósł ręce na znak, że to nie on. Wszyscy
w tym momencie spojrzeli na torebkę dziewczyny, a ona sama drgnęła na łóżku od
głośnego dźwięku dzwonka. Seunghyun niemal się zabił, łowiąc w torebce telefon
i bez patrzenia na ekran niemal wsadził go w twarz Jiyonga, każąc mu go
odebrać. Ten spojrzał na niego jak na wariata, a najstarszy syknął tylko:
- Nie obudź
jej tylko!
W końcu, smok
z westchnieniem nacisnął przycisk i wyszedł z pokoju, by porozmawiać z… no
właśnie, z kim? Z kimkolwiek kto dzwonił.
- TOP Hyung… - zaczął powoli Seungri,
profilaktycznie przesuwając się w stronę drzwi – A czemu tak ci zależy, żeby
ona dalej spała? Za pół godziny mamy trening.
Mężczyzna
przysunął się do łóżka, po czym spojrzał milcząco na drobną blondynkę.
- Musi być
zmęczona – stwierdził po prostu, wciąż na nią patrząc, a Seungri pokręcił tylko
na to głową i cicho wyszedł z pokoju.
W
pomieszczeniu zapadła niczym niezmącona cisza, kiedy chłopak po prostu
wpatrywał się w dziewczynę.
- Wiem że nie
śpisz, mała – powiedział tylko, i przez jakiś czas nic się nie działo. W końcu,
kołdra odchyliła się, a spod niej wychynęła rozczochrana, blond główka.
Popatrzyła na niego niewyspany, ale zawstydzonym wzrokiem, a on bez słowa
usiadł obok niej na łóżku.
- Odkąd
wiesz, że nie śpię? – pisnęła tylko cicho, wciąż szczelnie przykryta kołdrą od
stóp po szyję.
- Odkąd twój
telefon zadzwonił – odpowiedział, wciąż na nią patrząc z nieodgadnionym wyrazem
twarzy.
- Więc czemu
nie pozwoliłeś G-Dragonowi Oppa
odebrać telefonu tutaj? – spytała, nie spuszczając z niego wzroku.
- Bo chciałem
zostać z tobą sam na sam – zmrużył nagle oczy, a Dino wcisnęła się bardziej w
łóżko, gorąco zaczynało opanowywać jej ciało.
-Cz-czemu? –
spytała, choć nie a bardzo wiedziała, czy chce usłyszeć odpowiedź.
- Dla zemsty
– stwierdził po prostu, patrząc z satysfakcją, jak pobladła na twarzy – Nie
pozwoliłaś mi się wyspać, zrobiłaś mi pokaz striptizu, którego nie skończyłaś –
wyliczał – zajęłaś bezprawnie moje łóżko i nie zmierzyłaś się ze mną twarzą w
twarz, tylko udawałaś że śpisz… to wymaga kary – stwierdził pogodnie, a Dino,
gdyby nie fakt że była w samej bieliźnie, już by stamtąd uciekła z powrotem do
ich bezpiecznego mieszkanka.
-
Przepraszam, TOP Oppa – pisnęła
cicho, ale mężczyzna niewzruszenie kontynuował swoją tyradę.
- Za pół
godziny mam trening, więc musisz mi to w jakiś sposób zadośćuczynić.
Blondynka
przełknęła głośno ślinę, bojąc się zapytać, o co chodzi Koreańczykowi.
- Tak jak
rozebrałaś się przez striptiz, tak teraz w ten sam sposób się ubierz –
skończył, patrząc na nią z diabelskim uśmieszkiem, a ją zatkało, z oburzenia… i
czegoś więcej.
- Nie zrobisz
mi tego – jęknęła.
- Oj zrobię –
odpowiedział wesoło, wstając i zbierając z podłogi jej ciuchy. Stanął
naprzeciwko łóżka, wymachując nimi w powietrzu – Popatrz – gdyby wzrok mógł
zabijać, już by nie żył.
- A jak
zrobię aegyo, to oddasz mi ciuchy? – spytała z nadzieją, siadając na łóżku i
opatulając się szczelnie kołdrą.
- Nie.
- A chociaż
sukienkę? – oczy zaświeciły jej się niczym gwiazdy, mając nadzieję, że
mężczyzna się zgodzi. Popatrzył na nią z zastanowieniem, po czym uśmiechnął się
złośliwie.
- Jak
zatańczysz taniec brzucha… w bieliźnie.
- Zboczeniec!
– rzuciła, zakopując się z powrotem pod kołdrą. Nie to, żeby jej się nie
podobało, że jej idol wszech czasów chce zobaczyć ją prawie nagą ale… obiecały
być twarde, to takie muszą być. Ich obowiązkiem jest udawanie niedostępne!
Seunghyun
tylko zaśmiał się w odpowiedzi, wciąż nie spuszczając z niej wyczekującego
wzroku, który ją dosyć mocno peszył. Trwali tak przez parę minut w ciszy, aż w
końcu Dino nie wytrzymała.
- Nie po to
wybrałam cię swoim biasem, żebyś mi tutaj takie historie tworzył! Wybrałam cie
bo masz zajebisty głos, jesteś seksowny i kocham to, jak się zachowujesz! –
krzyknęła, a TOPa niemalże wmurowało. Do tego stopnia go oszołomiło, że nie
zdążył zareagować, gdy okutana w kołdrę po szyję Dino podskoczyła do niego i
wyrwała mu z ręki ubrania, wracając z powrotem na łóżko i zakładając je na
siebie pod pościelą.
Mężczyzna
może i by nawet odpowiedział młodej kobiecie, ale do środka po raz kolejny
wszedł G-Dragon, patrząc prosto na ubierającą się pod kołdrą dziewczynę.
Dostosowując
się automatycznie do polecenia Seunghyna („Nie patrz!”), patrząc pusto w sufit
spytał się blondynki.
- Dino… czy
byłaś może z Ann, kiedy tu przyszłaś?
Głowa
dziewczyny po raz kolejny wystrzeliła spod kołdry, włosy jeszcze bardziej w
nieładzie niż wcześniej.
- Tak,
wydawało mi się, że weszła za mną i TOPem Oppą
do środka – odpowiedziała tonem, jakby nic się właśnie przed sekundą nie
wydarzyło, za to najstarszy zmarszczył brwi w konsternacji.
- To była tu
jeszcze Ann?
- Skoro jej
tu nie ma – zignorował jego pytanie lider – To gdzie jest?
- Pewnie
położyła się gdzieś spać – zamyśliła się Dino.
- Ale gdzie,
wszyscy już wstali… Seungri okupuje łazienkę, Taeyang jest w kuchni i robi
śniadanie…
- Daesung. –
TOP i GD spojrzeli po sobie z twarzami zastygłymi w niemym przerażeniu, podczas
kiedy Dino spojrzała na nich zdziwiona, przekrzywiając lekko głowę w bok.
Kiedy Dino
się ubrała (pod kołdrą, bo zawiedziony TOP odmówił wyjścia z G-Dragonem z
pokoju), cała delegacja złożona z wyżej wymienionej, TOPa i G-Dragona wyruszyła
do pokoju blondwłosego lwa, Daesunga. Po drodze minęli łazienkę, zza drzwi
której było słychać głośny śpiew Seungriego pod prysznicem „Let’s talk about
love”, a także kuchnię, z której wychynął Taeyang, i bez specjalnego zdziwienia
na widok blondynki zapytał, czy chcą już śniadanie. Kiedy zniknęli za rogiem,
nucąc jak jeden mąż muzyczkę z „Mission Impossible” stwierdził, że poda
jedzenie za 10 minut.
Ostrożnie,
uzbrojeni w kij bejsbolowy Seunghyuna (wcześnie Seungriego), otworzyli drzwi do
jaskini bestii.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Gdy chłopak
przygwoździł ją do łóżka swoim ciałem, Ann pisnęła tylko głośno, natychmiast
starając się wyrwać z jego uścisku, co jednak było bardzo trudne, biorąc pod
uwagę stan upojenia alkoholowego. Poczuła jak duża dłoń mężczyzny ląduje na jej
ustach, żeby nie wydawała z siebie żadnych głośniejszych dźwięków.
- Wierz mi
skarbie, jeśli ktoś tu przyjdzie, będziesz w jeszcze gorszej sytuacji niż teraz
– mruknął nisko, a dziewczyna przestała się szamotać, spoglądając ze strachem
na blondyna. W świetle odblaskowych gwiazdek dostrzegła jego szeroki,
zdecydowanie nie miły uśmiech a jego oczy zaświeciły złowieszczo w półmroku. Po
chwili poczuła, jak ręka chłopaka wędruje z jej ramienia niżej, najpierw na
piersi (warknęła na niego stłumionym głosem), potem na brzuch i chciała zejść
niżej, ale nagle zatrzymał się, patrząc na nią szeroko otwartymi oczyma.
- Seksowna
jesteś – stwierdził z podziwem, a ona na to tylko przewróciła oczami, wciąż
unieruchomiona – Muszę cię mieć – ciągnął z grobową miną, patrząc na nią
twardo.
Jej pijany
mózg stwierdził, że bardzo mu się podoba jego chęć posiadania, ale kiedy, wciąż
z tą samą miną, całkiem na poważnie zaczął z niej zdejmować sukienkę, jej wola
walki wreszcie się przebiła przez pijacką mgłę. Przez chwilę pozwoliła mu robić
co tylko chciał, aż w końcu stwierdziła że miarka się przebrała, bo w końcu
miała grać trudną do zdobycia, a tak w ogóle, to chciało jej się spać.
Daesung
mruknął z zadowoleniem, gdy udało mu się odpiąć sukienkę, i to przeważyło
szalę. Z całej siły, jaka jeszcze została w jej ciele, uderzyła go piszczelem w
krocze.
Przez sekundę
była cisza, aż mężczyźnie zaszkliły się oczy i pociekła z nich samotna łza, a z
gardła wydobył się zbolały, ale wciąż przyciszony, krzyk zaskoczenia. Łapiąc
się za swoje święte miejsce, chłopak sturlał się z łóżka. Leżał tam przez parę
minut, pojękując co jakiś czas. Ann za to chwiejnie podniosła się do pozycji
siedzącej i zapięła sukienkę, patrząc na mężczyznę z dezaprobatą.
- Niedobry
Daesung – skarciła mężczyznę, a ten tylko jęknął w odpowiedzi, powoli podnosząc
się do pozycji stojącej, charakterystycznej dla homo erectus. Bez słowa
ściągnął z siebie koszulkę, ukazując
rudowłosej imponujące, świecące lekko w panującym w pokoju półmroku, mięśnie.
Chłopak
zmrużył oczy, czając się jak dzika zwierzyna wokół swojej ofiary. Okrążył
powoli łóżko, wpatrując się w nią uparcie, po czym tylko mruknął niskim,
zachrypniętym głosem.
- A więc
niech zacznie się zabawa… - łóżko zaskrzypiało głośno, gdy się na nie rzucił,
ale siła jego upadku zrzuciła z posłania dziewczynę, która przez rozluźnione
przez alkohol mięśnie poturlała się aż pod ścianę, do uchylonej szafy. Gdy
podniosła kołowaty wzrok, przed nią ukazało się duże, czarne pudełko. Zacisnęła
zęby w determinacji.
- Tak, a więc
niech się zacznie…
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Kij
bejsbolowy upadł na podłogę z głośnym hukiem, kiedy wszyscy, dosłownie
oniemieli ze zdziwienia i podziwu, wpatrywali się w scenę przed nimi. Na wpół
przytomny Daesung, bez koszulki, siedział naprzeciwko łóżka niczym zbesztany piesek,
obserwując z pochmurną ale i jednocześnie pełną nadziei miną dziewczynę śpiącą
na łóżku. W dłoniach trzymała coś podłużnego i czarnego, ale że przedmiot był
na wpół schowany pod nią, nie mogli dojrzeć co to było.
Nagle blondyn
poruszył się, cicho i zwinnie niczym kot, bez przerwy obserwując rudowłosą na
łóżku. Delikatnie usiadł na posłaniu obok niej, wciąż ją obserwując, i
spróbował delikatnie podnieść kołdrę, żeby położyć się obok niej.
W następnej
sekundzie miał w swój nos wycelowany długi, czarny bicz, a młoda kobieta
otworzyła leniwie jedno oko, patrząc na niego na wpół rozespanym wzrokiem.
- Nie,
Daesung. Chciałeś seksu bez mojej zgody, a tak nie wolno. Idź odbądź swoją
karę.
Jeszcze
bardziej pochmurny niż wcześniej, Koreańczyk zszedł z łóżka i powrócił do
swojej poprzedniej pozycji, na nowo obserwując kobietę.
Cała sytuacja
powtórzyła się jeszcze ze dwa razy, a cała reszta patrzyła na to z oniemieniem
w oczach, milcząco obserwując zachowania Daesunga, blondwłosego lwa który
pragnie zdobyć dla siebie samicę.
W tym
momencie przez ramię zajrzał im Taeyang.
- Ooo… to
może ja podam śniadanie jeszcze za 5 minut.

@#$%^&O!!! Końcówka... <3 Jaaaa... Brak słów :3
OdpowiedzUsuńOgólnie, to powinnam zacząć Ci tu wypisywać najlepsze cytaty, które po prostu powalają na łopatki, ale byłoby tego zdecydowanie zbyt dużo...