sobota, 15 marca 2014

Bang In Bułgaria: Rozdział III

Gdy udało im się zebrać z podłogi, kanapy i toalety (dokładniej klozetu), do drzwi ktoś zapukał, i po wyjęczanym przez którąś z dziewczyn pozwoleniu, do środka wszedł milczący Namguk. Cichym głosem poinstruował je, żeby spakowały z powrotem swoje bagaże, i że zawiezie je do ich apartamentu, fundowanego przez YG Entertainment w budynku YG Entertainment. Na zewnątrz czekał na nich van, którym wcześniej tu przyjechały, a obok niego stał, odtąd ich nierozłączny kompan, ochroniarz Kris.
- Tutaj was zostawię pod opieką waszego ochroniarza, który zabierze was do waszego apartamentu żebyście odpoczęły, bo jutro zaczynacie próby. Ja muszę was tutaj opuścić, bo muszę odwieźć chłopaków na jeszcze jeden wywiad i sesję zdjęciową – dodał odchodząc, a dziewczyny spojrzały na niego zdziwione. Po sekundzie zniknął z pola widzenia, a zmęczone (i wciąż głodne, bo kimchi nie zaspokoiło ich biednych żołądków) Europejki wsiadły do vana, a za kierownicą usiadł Kris, włączając silnik i odjeżdżając spod budynku.
- Too… Kris Oppa… możemy tak do ciebie mówić? – spytała Dino, a ochroniarz po chwili zastanowienia się kiwnął głową na tak.
- A więc Kris Oppa… zanim nas odstawisz bezpiecznie na miejsce, weź pod uwagę w swoich kalkulacjach jakąś restaurację. Najlepiej z fast foodem.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Minęły dwa dni od przyjazdu dziewczyn do Korei i ich feralnego spotkania za kulisami. Przez pierwszy dzień były one milczącym tematem tabu pośród członków BIG BANG, nie przyzwyczajonych do europejskich zwyczajów i zachowań.
Przez dwa dni pracowali w pocie czoła w swojej sali prób, jako że trenowali oddzielnie z dziewczynami; Papa Yang tak zadecydował, twierdząc że muszą one dodatkowo opanować inne podstawowe taneczne ruchy, które chłopaki (tak, nawet TOP) mieli już w małym palcu. Ćwiczyli z trenerem od 7 rano, aż w końcu o godzinie 10 udało im się wybłagać pół godziny przerwy. Wymęczeni, pozbijali się w dwie grupki, rozmawiając o ich nowej choreografii, czy po prostu pijąc hektolitry wody. Siedzieli tak z 10 minut, nim do środka nie wszedł Namguk. Spojrzał na nich dziwnym wzrokiem, po czym stwierdził:
- Dziewczyny mają przerwę teraz, czy chcielibyście… się przywitać? – spytał po momencie wahania, a w sali zapadła wymowna cisza.
- Cóż, Europejki czy nie, jesteśmy dobrze wychowani, musimy więc w końcu KIEDYŚ się przywitać – stwierdził Taeyang, wstając i otrzepując spodnie z kurzu. Reszta przez chwilę siedziała jeszcze bezczynnie, po czym powoli zaczęli się podnosić. Nie byli do końca pewni, czy chcieli po raz trzeci podjąć próbę przywitania się, ale raz się żyje.
Wciąż milcząc zgodnie wyszli, i kierowani przez Namguka dotarli wreszcie pod drzwi, skrywające za sobą kłopotliwe istoty. Namguk podszedł bliżej i nie słysząc ze środka muzyki, otworzył drzwi, wciągając powietrze w płuca.
Gdy odrzwia otworzyły się powoli, a oni wstrzymali nerwowo powietrze, oczekując kolejnej apokalipsy, obraz który im się ukazał mocno ich zdziwił. Bo w środku mianowicie, nic się nie działo.
Jackie i Karol podniosły głowy znad telefonu nad którym się pochylały, szepcząc coś do siebie gorączkowo. Kiedy ich oczy napotkały oczy BIG BANG i Namguka, ich ruchy spowolniły się wyraźnie, a Karol schowała telefon do kieszeni, szepcząc coś do niego chwilę wcześniej. W następnej chwili, obydwie podniosły się i podeszły powoli do mężczyzn, spuszczając nieśmiało wzrok.
- Oficjalnie już się poznaliście, ale nieoficjalnie wiemy, jak to bywa – zaczął Namguk – A gdzie pozostała dwójka? – spytał Namguk, rozglądając się wokół. Dziewczyny spojrzały po sobie, spłoszone.
- Poszły do toalety – odpowiedziały zgodnie.
- No, w każdym razie – zaczął znowu Namguk – GD, TOP, Taeyang, Daesung, Seungri, poznajcie… - nagle od strony korytarza wbiegły do środka dwie, zziajane dziewczyny z okrzykiem „Udało się!” na ustach, który zamarł w następnej sekundzie, gdy sześciu mężczyzn odwróciło się w ich stronę.
- Dzień dobry… - rzuciły, nie za bardzo wiedząc, co się dzieje.
- Byłyśmy w toalecie – dodała Dino, widząc dziką gestykulację Karol i Jackie za plecami BIG BANG i uśmiechnęła się, ze szczerą nadzieją, że był to nieśmiały uśmiech.
- Dobrze… - Namguk postanowił nie wchodzić w szczegóły – Chodźcie tutaj, i przedstawcie się ładnie – wskazał, by stanęły obok moich przyjaciółek.
Posłusznie, milcząco podeszły do grupy i stanęły naprzeciwko swoich idoli. Wszystkie jak jeden mąż spojrzały na Karol, bo była najstarsza, a ta zaczęła kulawo:
- Może najpierw… to chciałybyśmy przeprosić, że wcześniej nie udało nam się przyzwoicie przywitać… głównie przez nasze potrzeby, nie tylko fizjologiczne – tu spojrzała na Dino i Jackie - ale i naszą arogancję i nieuwagę w sferze kulinarnej. A jeśli chodzi o przedstawienie się… nazywam się Karolina, ale mówią na mnie Karol. Jestem najstarsza z tej całej ferajny, ale i tak młodsza od was wszystkich – zaśmiała się zakłopotana, a chłopcy posłali jej miłe uśmiechy.
- Nazywam się Jackie – powiedziała dziewczyna z kręconymi włosami, a Seungri nadstawił uszu – Jak już wiecie, parodiowałam Taeyanga Oppę i Seungriego Oppę – uśmiechnęła się wesoło.
- Ja to Ann. Jak już wcześniej zauważyliście, tak do końca was nie znam, ale dziewczyny nad tym pracują. A tak w ogóle, to jestem tylko grafikiem, więc wasze obyczaje są mi jeszcze ciut obce, mimo że znam koreański – zaśmiała się, wzruszając lekko ramionami.
- Ja jestem Dino – wszyscy spojrzeli na najmniejszą z nich – I generalnie, to ja was najdłużej słucham, dlatego byłam w stanie sparodiować partię TOP Oppę – chłopaki spojrzeli na nią zdziwieni, a ona uśmiechnęła się szeroko – Wiedziałam, że chcieliście o to zapytać, to było widać po waszych minach – stwierdziła wesoło, a TOP uśmiechnął się lekko patrząc na nią i kiwając lekko głową.
- Miło nam wreszcie poznać – GD uśmiechnął się do nich, kiwając im lekko głowami, na co one również odpowiedziały, nieco głębszym skinieniem głowy.
- Wasza parodia była naprawdę wspaniała – uśmiechnął się do nich Taeyang – Powiedzcie, same robiłyście te efekty specjalne? – spytał ciekawsko.
- Ann – odpowiedziały chórkiem dziewczyny, patrząc na nią jak jeden mąż. Widać było, że TOP już otworzył usta, by zadać jakieś pytanie, ale w tym momencie drzwi po raz kolejny się otworzyły. Wszyscy odwrócili się w tą stronę, akurat w momencie gdy do środka weszła Hong Sera, prywatna trenerka dziewczyn, a w każdym razie tak się wydawało. Kobieta niosła ze sobą stosy pudełek z jedzeniem, a nawet oddzielną torbę z samą drogocenną kawą. Nagle spod sterty wyłoniła się jej głowa i tancerka wysapała:
- Przesyłka od Krisa Oppy… - dziewczyny podbiegły do niej i pomogły donieść torby do małego stolika pod jedną ze ścian.
Dino wyciągnęła jeden z kubków z kawą i zaciągnęła się jej bogatym aromatem.
- Hmm… Karmelowa, Kris Oppa naprawdę wiedział co robi – mruknęła zadowolona, upijając łyk napoju.
Namguk zamrugał, po czym zaśmiał się głośno.
- Naprawdę owinęłaś go sobie wokół palca, Dino – dziewczyna uśmiechnęła się dumnie.
- Kupił nam nawet więcej, może się poczęstujecie? – spytała Jackie, wyciągając do Seungriego rękę z kawą, a ten wziął ją z uśmiechem. W momencie, gdy dziewczyny rozdały całemu BIG BANG kawę, a ci z uśmiechami na twarzach zanurzyli w niej usta, drzwi po raz trzeci otworzyły się gwałtownie i do środka wparował mężczyzna, na widok którego, nieustraszeni zwykle Bangowie, przełknęli głośno ślinę. Ten spojrzał na to, co trzymali w ręku i zmarszczył niezadowolony brwi.
- Wasza przerwa skończyła się 5 minut temu – burknął, kiwając głową w stronę managera i trenerki dziewczyn.
- No chłopaki, wracajcie do roboty, dziewczyny pewnie też zaraz będą wracać do ćwiczeń – zaczął ich poganiać Namguk, a wyżej wspomniane spojrzały pytająco Sera. Ta podkradła z talerzyka Ann trochę ryżu, po czym zastanowiła się.
- Tak właściwie, to my już skończyłyśmy.
Wszyscy spojrzeli na nią, ogromnie zdziwieni.
- Na początku trochę wybijały się z rytmu ale perfekcyjne zatańczenie tej choreografii zajęło im… tak ze dwie godziny – wyjaśniła – więc tak od 9 sobie siedzimy, gadamy, a wieczorem pojedziemy się zabawić – na ostatnie zarumieniła się lekko, a dziewczyny zachichotały.
Wzrok wszystkich na powrót spoczął na trenerze BIG BANG, którego szczęki mocno były zaciśnięte.
- GD, widzę ciebie i resztę za dwie minuty na sali. Nie wyjdziecie, póki nie opanujecie tej choreografii – po czym wyszedł, zostawiając w szoku G-Dragona, który właśnie odbierał od Karola ciasteczko z wróżbą. Przełamał je, a na karteczce w środku było napisane „Bez pracy, nie ma kołaczy”, i młody mężczyzna westchnął ciężko.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
O 23.30 ich trener był w końcu na tyle łaskawy, że pozwolił im wrócić do domu, z zastrzeżeniem że o 7 następnego ranka mają pojawić się na kolejnym treningu, bo WCIĄŻ nie wychodził im jeden mały krok. Jak dla samego G-Dragona, perfekcjonisty z natury, wszystko wyglądało i działało jak w szwajcarskim zegarku, ale Papa Yang dosłownie zmiótł by go z powierzchni ziemi, gdyby nie zadowolił całkowicie jednego z trenerów.
Omiatając wzrokiem na wpół umierającą resztę, podpierającą ściany bądź też okupującą podłogę, westchnął ciężko i wyciągnął telefon z kieszeni dresów, po czym wybrał tak znany mu przez te lata numer.
O dziwo, nikt nie odebrał już po drugim, trzecim sygnale, tak jak się tego spodziewał. Zmarszczył brwi i wybrał jeszcze raz, starając się wyciszyć głośne jęki Seungriego i Daesunga w tle, że ich pośladki już nigdy nie będą wyglądać i czuć się tak samo.
Wreszcie, po paru nieudanych próbach, Namguk w końcu odebrał. Chłopak już chciał nakrzyczeć na niego, że oni tu umierają ze zmęczenia i że to on powinien być tym, kto się nimi zajmie, ale jedyne co usłyszał po drugiej stronie to jakieś krzyczenie i głośną, klubową muzykę. Po paru kolejnych sekundach ich manager rozłączył się, a minutę później przyszedł sms: „Nie mogę teraz rozmawiać, jestem w klubie. Jedzenie jest w lodówce, odgrzejcie sobie i idźcie spać.” G-Dragon poczuł, jak pulsuje mu żyłka na czole.
„Czemu jesteś w klubie teraz, manager Hyung?
„Dziewczyny chciały zobaczyć nocny Seoul.”
„I je tam same puściłeś?!”
„Nie same, są ze mną, no i jest z nimi Kris.”
Smok poczuł, jak usta zaciskają mu się w cienką linię, ale bez słowa schował z powrotem telefon do kieszeni i zebrał powoli całe towarzystwo do kupy i na nogi, prowadząc ich w stronę ich apartamentu. Wszyscy potoczyli się za nim bez słowa, zbyt zmęczeni by nawet marudzić, że Namguk nie przyszedł do nich z czymś ciepłym do jedzenia.
Kiedy jednak Jiyong otworzył lodówkę i zaczął z niej wyciągać zamrożone jedzenie, chłopcy poczuli, że coś jest nie tak. Bardzo, bardzo nie tak.
- Jiyong, gdzie jest Namguk Hyung? – spytał Taeyang, nalewając sobie trochę soku pomarańczowego.
- W klubie – odpowiedział zdawkowo GD, wsadzając jedzenie do mikrofalówki i nastawiając jej czas.
- W klubie? On? Czyżby praca już nie była mu miła? – zaśmiał się Seungri, rozwalając się na kanapie, czekając aż jedzenie się podgrzeje.
- Pilnuje dziewczyn – głowy wszystkich prócz Taeyanga podniosły się gwałtownie, jak na jakieś specjalne hasło.
- To one jeszcze nie śpią? – spytał głupio TOP, wyrwany z pół snu.
- Nie, i nawet dobrze się bawią. Z tego co słyszałem przez telefon, chyba są w klubie GO GO – stwierdził lider, nie siląc się nawet na próbę ironizowania wobec swojego Hyunga.
Najstarszy zmarszczył brwi, stwierdzając że to nie było całkiem fair, że one mogły sobie iść na jakąś imprezę a oni nie (nie dopuszczał to siebie myśli, że to przez to że wolały oglądać innych facetów w klubie GO GO, skoro były ich fankami).
- Ale że… w takim z mężczyznami… nagimi mężczyznami? – dopytywał się Daesung, jak tylko wyszedł z łazienki, jako że zza zamkniętych drzwi wszystkie informacje docierały do niego stłumione.
- No chyba nie z kobietami… - prychnął Seungri – prawda G-Dragon Hyung? – rzucił w stronę lidera nagle nerwowy maknae.
Mężczyzna nie odpowiedział, a jedynie robotycznym ruchem wyjął z mikrofalówki odgrzane jedzenie, a Taeyang rozłożył je na pojedyncze talerze i rozniósł je po wciąż milczących, pogrążonych we własnych myślach członkach.
Przez chwilę jedli w milczeniu, aż ciszę przerwał Seungri.
- Ale że one im płacą… za wyginanie tymi no… tyłkami? – wydukał w końcu, a cała reszta zastygła w bezruchu, znając i jednocześnie nie chcąc znać odpowiedzi na to pytanie.
Kiedy odpowiedziała mu jedynie głucha cisza, jęknął tylko cicho.
- Mogły przyjść do mnie, miałyby to za darmo…
Cała reszta jedynie pokręciła zmęczona głowami, i w ponurych nastrojach ruszyła do łóżek.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
- Dino, zaprowadź mnie do pokoju, po tej mieszance likieru tiramisu i karmelowego mam ciapki przed oczami – mruknęła Ann, trzymając się sukienki młodszej. Ta, również mocno się zataczając od wypitego alkoholu, spojrzała na nią przez ramię, przez chwilę koncentrując wzrok na przyjaciółce.
- Był jeszcze jakiś jeden… kokosowy? – spytała niewyraźnie, wpadając na załom korytarza.
- Tak, był najlepszy to wypiłam całą butelkę, ale samą! Nie mieszałam! – krzyknęła oburzona rudowłosa, bo jakżeby to, jej cenny kokosowy likier miałby być powodem jej obecnego stanu? Przecież ona nie pije!
- Hmm, to rzeczywiście dziwne… - stwierdziła na wpół przytomnie Dino, idąc zygzakiem przez korytarz siedziby YG Entertainment, w której mieszkały, ciągnąc za sobą słaniającą się na nogach Ann.
Za następnym zakrętem zatrzymały się przed skądś znajomymi im drzwiami i Dino zmarszczyła w skupieniu brwi. 696. Ta liczba coś jej mówiła, a otumaniony mózg potwierdził że owszem, ona zna tą liczbę, i że na pewno, a nawet na sto procent, odwiedziła ten apartament dzisiejszego dnia, musi to więc być ich mieszkanie. Drżącą ręką, podpierając się ramieniem o bardzo pomocną ścianę, po paru minutach udało jej się wyciągnąć ze środka kartę do mieszkania, którą uniosła w górę w cichym geście zwycięstwa. Ann zaczęła klaskać, zadowolona że dziewczynie udało się znaleźć klucz, ale zaraz musiała przestać, żeby przy pomocy uczynnej po raz kolejny ściany, ustać w pozycji pionowej w jednym miejscu.
Dino przesunęła kluczem po czytniku kart, ale ten zaświecił się jedynie na czerwono, a nie tak jak powinien na zielono. Zmarszczyła brwi, nie wiedząc co się dzieje.
- Gdzie Karol i Jackie? – wymruczała, starając się dokładnie obejrzeć swoją kartę, czy przypadkiem nie była inna niż wcześniej (jeśli w takim stanie dałaby w ogóle radę to zauważyć). Ann podniosła wzrok z podłogi, wyrwana ze swego własnego świata.
- Mówiły coś o toalecie na dole, że skorzystają tam bo nie chcą brudzić w naszej… pewnie jeszcze tam są – stwierdziła, kiwając się lekko na boki i starając się opanować drżenie kolan do momentu, w którym uda jej się spocząć na czymś miękkim.
- Hmm… a może już wróciły, i złośliwie zamknęły się w środku, nie wyjęły karty z zamka czy coś? – myślała intensywnie, tworząc w swoim mocno podpitym umyśle mroczne scenariusze, typu „Pewnie zżerają moje ulubione ciasteczka” czy „A może mają mroczny plan narzygania na moje łóżko”.
 Na samą myśl zacisnęła ze złości pięść (a przynajmniej mózg zakomunikował, że próbowała to zrobić). Odwróciła się chwiejnie twarzą do drzwi (bo wcześniej oparła się o nie, rozmyślając nad scenariuszami zdarzeń), i z całej siły, która jeszcze w niej została, zaczęła walić torbą w drzwi, krzycząc pijackim głosem, na przemian po koreańsku i polsku.
- Wy ciućmoki, otwierać nam tutaj, no! Gdzie się separujecie od nas! Ja wam nie wybaczę! – zagroziła, gdy ze środka nie słychać było żadnego ruchu, ale nic nowego się nie wydarzyło, dodała więc tylko jeszcze – Zemszczę się, Ann musi sikać!
Jak na zawołanie drzwi otworzyły się, a w nich stanął wysoki, rozczochrany mężczyzna z kapturem nasuniętym na głowę, z czystym mordem w oczach. Gdy dziewczyny chybotliwie skierowały wzrok na jego rękę, był w niej kij bejsbolowy.
Dino poczuła, jak w jej wnętrzu aktywuje się zapora antyzagrożeniowa i jak jej postawa natychmiast się wyprostowała, pomimo stanu mocno wskazującego.
- No i co mi zrobisz dryblasie, co? – zaczęła warczeć po koreańsku, przepychając się obok niego i trącając go mocno ramieniem w brzuch (bo była za niska żeby sięgnąć wyżej) – Sądzisz, że upiecze ci się że łazisz sobie tak po prostu po cudzych mieszkaniach, tak? – zaczęła burczeć, podchodząc do lodówki i wyjmując z niej niepewną ręką sok pomarańczowy.
Oszołomiony mężczyzna, wciąż w trybie owładniętego żądzą mordu zombie powędrował za nią, swoim zwyczajem podnosząc kij bejsbolowy wysoko do góry. Dziewczyna zmierzyła go jedynie litościwym spojrzeniem, po czym prychnęła głośno.
- No i co, to wszystko co masz mi do pokazania? – warknęła, trącając go po raz kolejny w ramię, przechodząc obok i kierując się w stronę sypialni. Mrucząc coś do siebie pod nosem gniewnie znalazła wolną sypialnię, do której weszła zadowolona, a za nią wciąż milczący mężczyzna, teraz już nieco przebudzony, z opuszczonym kijem bejsbolowym w ręku.
Dino zaczęła się rozbierać bezceremonialnie, zaczynając od wysokich szpilek i kabaretek, przez ramiączka od sukienki, na co ten zmieszał się wyraźnie, pomimo stanu pół-snu. Ta odwróciła się do niego z typowo pijackim wyrazem twarzy i zachichotała cicho, ale i wrogo.
- Co, kobiety nigdy nie widziałeś? Biedaczek – mruknęła ironicznie pod nosem, zostając w samej bieliźnie i bez dalszych ceregieli walnęła się na łóżko, zakopując się wygodnie pod ciepłą, przyjemnie pachnącą pościelą.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Przebudziło go głośne walenie do drzwi wejściowych i jakieś krzyki w pomieszanych językach. Seunghyun otworzył jedno ślepie, zmysł mordercy zaczął się w nim budzić. Powoli wstał z łóżka niczym jakiś predator i chwycił oparty o szafę kij bejsbolowy (ten sam z którym na krucjatę wyruszył Seungri, a który TOP polubił i sobie przywłaszczył), i ruszył niczym myśliwy do drzwi.
Gdy je otworzył, jego otępiałym z braku snu oczom ukazała się drobna blondynka z uniesioną do góry ręką, wskazującą, że chciała jeszcze jeden raz walnąć z całej siły w drzwi. Jej wzrok był zamglony i do mózgu mężczyzny przebiło się, że chyba jest pijana. Podpowiedział mu również, że chyba ją skądś zna, postanowił się jednak nad tym za bardzo  nie zastanawiać. Dziewczyna przepchnęła się koło niego do środka i chwiejnym krokiem powędrowała do kuchni, a on stwierdził, że chyba go zirytowała i że chyba powinna już sobie iść. Ze swoim killer mode włączonym, uniósł nad głowę kij bejsbolowy, chcąc przepędzić niechcianego intruza, ta jednak spojrzała na niego ironicznie tak trzeźwym w tamtej chwili wzrokiem, że aż zabiła mu dosłownie ćwieka. Gadając coś do siebie, po raz kolejny przeszła obok niego i powędrowała w głąb domu, a on, nieco już teraz niepewnie, poszedł za nią.
W chwili kiedy wszedł do swojego pokoju, blondynka była w trakcie zdejmowania ramiączek od sukienki i musiał przyznać, że to go prawie całkowicie obudziło. Była taka drobniutka że mógłby sobie z nią poradzić jedną ręką, ale jej bezceremonialne zachowanie go przystopowało, i nawet zastanowiło. Nie bała się go? Jak to?
Czując rosnące gorąco, ale i zmieszanie obserwował, jak dziewczyna rozebrała się do czarnej, koronkowej bielizny (musiał przyznać, że był to dosyć ładny komplet), po czym nie rzucając mu nawet jednego spojrzenia wlazła na jego łóżko, pod jego kołdrę, którą w następnej chwili przykryła się po czubek głowy tak, że tylko kilka blond kosmyków wystawało spod pościeli.
Zdębiały, odstawił cicho kij bejsbolowy na jego wcześniejsze miejsce, ale jednak w większej odległości od łóżka niż stał on wcześniej. Milcząco zamknął za sobą drzwi od pokoju i ostrożnym krokiem podszedł do łóżka, kucając przy nim i spoglądając na dziwną istotę na jego legowisku. Czuł się już całkiem rozbudzony, mimo że była dopiero 3 nad ranem. Ostrożnie, tak by nie obudzić dziewczyny, odchylił rąbek kołdry, a gdy zobaczył jej twarz, pokiwał głową ze zrozumieniem. A więc to jednak była jedna z tych Europejek, Dino. G-Dragon mówił, że Namguk zabrał je dzisiaj do klubu GO GO, musiała dopiero wrócić… ale czemu przyszła do ich apartamentu i twierdziła, że był on jej, nie miał zielonego pojęcia.
Siedział tak z paręnaście minut, nim spokojny oddech blondynki nie zaczął go na powrót usypiać. Wciąż niepewny, jak sobie poradzić z tą sytuacją (nie chciał, żeby go oskarżyli o jakąś próbę gwałtu na niewinnej, pijanej kobiecie… albo jakoś tak), usiadł w kuckach naprzeciwko łóżka i oparł brodę na rękach, wspartych o materac łóżka. Wpatrywał się intensywnie w śpiącą młodą kobietę, nim przed oczy nie zawitała mu ciemność.
*~*~*~*~*~*~*~~*~*~*
Okrutnie zignorowana przez TOPa, który podążył w głąb mieszkania za Dino, nieco zirytowana Ann weszła również do środka i kulturalnie, jak na Europejkę przystało, zamknęła głośno drzwi. Ukontentowana, najpierw wyruszyła na poszukiwanie toalety, bo Dino miała rację; jej pęcherz błagał o ulgę tak bardzo, że mimo że pijana, do toalety biegła prosto i niemalże w podskokach. Gdy po paru minutach wyszła przeszczęśliwa, do głosu doszedł jej mózg, błagający o choćby chwilę odpoczynku.
Zdeterminowana by wypełnić jego życzenie, podążyła w głąb mieszkania, w którym tego samego dnia z rana zakładały ukryte kamery. Nie były jakimiś fanatycznymi groupies, czy jak to mówiły dziewczyny, sasaeng fankami, one jedynie potrzebowały materiałów dowodowych (Karol i Jackie), lub dydaktycznych i pomocniczych w ich pracach jak w przypadku Dino i Ann.
Oparta bezpiecznie o ścianę, zastanowiła się, który pokój mniej więcej do kogo należy. Widząc jednak jak z kuchni wędruje zygzakiem mocno podpita Dino i wchodzi do jednego z  pokoi, a za nią milczący, wciąż z kijem bejsbolowym TOP, automatycznie jeden z pokojów jej odpadł.
Najpierw weszła do pokoju pierwszego z lewej, ale już na wstępie potknęła się i wywinęła piękne salto przez wielką, puchatą pandę ustawioną na wprost drzwi. Mgliście wracając do swoich wspomnień przypomniała sobie, że już raz jej się to zdarzyło, kilkanaście godzin wcześniej, i że stwierdziły wówczas, że był to pokój Seungriego. Nie chcąc zostać zabitą przez zazdrosną Jackie, wycofała się z pokoju.
Jako że był to pokój po jej lewej stronie, postanowiła przejść do tego naprzeciwko. Weszła do niego chwiejnym, ale ostrożnym krokiem, oczekując jakiś przeszkód na swojej drodze, ale nic takiego nie nastąpiło. Gdy podeszła do łóżka (rozpoznała po bolesnym zderzeniu swoich piszczeli z ramą), wyciągnęła z kieszeni telefon i poświeciła nim sobie na twarz przed sobą; charakterystyczne, białe i natapirowane włosy rzuciły jej się w oczy, wiedziała więc już, że był to Taeyang. Zmarszczyła brwi i sapnęła cicho, sfrustrowana, po czym wymaszerowała z pokoju, kierując się do następnego pokoju po lewej.  Otworzyła drzwi i wiedziała już, że trafiła do odpowiedniego miejsca. Zamknęła za sobą cicho drzwi, a odblaskowe gwiazdy na suficie pozwoliły jej bez problemu dostać się do łóżka, ustawionego centralnie na środku pokoju. Już wcześniej tego dnia zauważyła, że Daesung miał dosyć dziwny gust, o którym niewielu ludzi wiedziało. Naklejki fluorescencyjne na suficie w kształcie gwiazdek, ułożonych na kształt Drogi Mlecznej, na półkach pomiędzy książkami stały słodkie pluszaczki najprzeróżniejszych zwierzęcych gatunków, a w szafie stało niezidentyfikowane, czarne pudło, którego nie mogły razem ni cholery podnieść, czy chociażby otworzyć. Stanęła nad młodym mężczyzną, okrytym jedynie do połowy przez kołdrę; dzięki fluorescencyjnym naklejkom mogła dostrzec ładnie wyrzeźbione mięśnie przez materiał obcisłego t-shirta, w którym chłopak spał. Przez parę chwil rozważała wszystkie za i przeciw, po czym bez słowa wtarabaniła się na łóżko. Usiadła w kucki tuż obok pogrążonego w głębokim śnie chłopaka. Wpatrywała się w niego intensywnie, nachyliła się nad nim niebezpiecznie, chwiejąc się w chwili pijackich zawirowań.
W momencie gdy jej twarz znalazła się w odległości mniejszej niż 50 cm od jego, oczy Daesunga otworzyły się nagle szeroko, jakby w ogóle wcześniej nie spał, a na usta wpełzł diabelski uśmiech.
Ann nie zdążyła nawet zareagować, gdy silne ręce mężczyzny powaliły ją na łóżko, uniemożliwiając wstanie, czy chociażby poruszenie się.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Kiedy rano Jackie i Karol obudziły się w ich apartamencie, przywitał je jedynie okropny kac i zero pomocy z zewnątrz. Pojękując i przysięgając na wszystkie dupy świata obiecały sobie, że już nigdy się nie spiją. Po około godzinie udało im się mniej więcej doprowadzić do stanu używalności, po połknięciu opakowania aspiryny i wypicia hektolitrów ody. Kiedy dały radę samodzielnie się poruszać po mieszkaniu, zorientowały się że są same, a Ann i Dino jeszcze nie wróciły. Dziewczyny zmarszczyły brwi zaniepokojone, po czym usiadły na kanapie, żeby jeszcze raz przedyskutować cały wczorajszy wieczór i ustalić, gdzie podziały się ich przyjaciółki. W końcu, po naradach i obradach stwierdziły, że całkiem dobrym pomysłem byłoby zadzwonić do nich na telefon, bo a nóż może po drodze złapały jakieś dobre dupy. Najpierw Karol zadzwoniła do Ann, ale jej telefon chyba się rozładował, jako że miła pani  powiedziała, że „Abonent jest czasowo niedostępny”. Nieco już tym faktem zaniepokojone, zadzwoniły do Dino. Jaki był szok Karol, gdy osobą, która odebrała był sam GD.
-A… ale jak to… są u was? – wydukała Karol, z wrażenia odkładając na bok swoją dziesiątą szklankę wody tego ranka. Jackie nadstawiła uszu, nachylając się bardziej nad Karol i jej telefonem.
- Dobrze, zaraz po nie przyjdziemy, G-Dragon Oppa – powiedziała i rozłączyła się, jeszcze przez chwilę patrząc milcząco na aparat w swoim ręku.
- I co, i co? – dopytywała się Jackie, podskakując niecierpliwie przy niej. Karol spojrzała na nią dziwnym wzrokiem.
- Nie damy rady ci tego opisać w słowach, chyba będzie lepiej jak same dziewczyny ci to powiedzą.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Obudziło ją jakieś zamieszanie wokół, które doprowadzało jej obecnie nadwrażliwe zmysły do szaleństwa. Syknęła cicho, chowając głowę głębiej pod kołdrę i próbując wyciszyć wszystkie dźwięki z zewnątrz. Nagle coś głośno huknęło i słychać było tłumiony krzyk zaskoczenia. Ściągając brwi i przygotowując się na tortury z powodu jasnego światła słonecznego na zewnątrz, odchyliła rąbek pościeli. O dziwo, jej oczom nie ukazał się jej pokój; ten był większy i bardziej zagracony najprzeróżniejszymi rzeczami, między innymi ciuchami (męskimi!), pluszakami i zabawkami, a przede wszystkim – be@rbricks’ami. Dino ostrożnie odwróciła głowę w drugą stronę i jej oczom ukazała się rozczochrana głowa w kapturze. Ona również drgnęła na głośny dźwięk i podniosła się, mina mężczyzny miną zawodowego mordercy. Odwrócił się powoli i powiedział tylko cichym, niskim głosem:
- Spróbuj ją tylko obudzić Seungri, a cię prześwięcę.
- Ale to był przypadek, Hyung! – zaczął tłumaczyć się nerwowo maknae. W dłoniach trzymał swój telefon, a powodem huku był kij bejsbolowy, o który się potknął i który się wywrócił. Dźwięk przebudził TOPa, który patrzył teraz na niego wilkiem, choć jego wzrok wciąż był zamglony od snu.
- A w ogóle Hyung, co ona tu robi? I czemu tylko ona? Kiedy przeszliście na ten etap znajomości? – zaczął dopytywać się Seungri, a TOP jedynie pokręcił głową i kazał mu wyjść. Naburmuszony, młodszy mężczyzna wyszedł posłusznie. Seunghyun westchnął i wyprostował się, przeciągając się niczym kociak. Spędzenie nocy w jednej pozycji, i to tak niewygodnej, nie zrobiło dobrze jego mięśniom, a czekał go dzisiaj cały dzień ćwiczeń i treningów.
Wstał cicho, tak aby nie obudzić śpiącej dziewczyny, zaczął się powoli rozciągać. Właściwie to nie wiedział, czemu jej wtedy, w nocy się po prostu nie pozbył, bo w takim stanie w jakim wtedy był, był zdecydowanie w stanie to zrobić. Może to było przez to, że się go nie bała i nie okazywała skruchy, czy też niepewności? Ale to była cecha większości pijanych ludzi. Więc co? Zamyślony, zrobił skłon w dół i jego wzrok spoczął na sukience porzuconej na podłodze. A, no tak, miała na sobie teraz tylko bieliznę. Poczuł, jak się rumieni, i podniósł się szybko do góry. Nie powinien o niej tak myśleć, była taka młoda i drobniutka… jego tok myślenia po raz kolejny przerwał Seungri, który tym razem jednak przyszedł wraz z G-Dragonem.
Jiyong spojrzał nieodgadnionym wzrokiem na łóżko, na którym zdecydowanie nie spał TOP, po czym przeniósł wzrok na wyżej wymienionego.
- Seungri mi mówił, ale mu nie uwierzyłem, musiałem sam to zobaczyć… - wydukał, wchodząc do pokoju.
- Kto tam śpi? – wskazał na łóżko.
- Dino. Nie wiem o co chodziło, ale przyszła tu w nocy pijana, zachowywała się jakby to było jej mieszkanie…no i poszła spać – dokończył dosyć kulawo, drapiąc się po głowie.
- Seunghyun Hyung… jak to się stało, że nie dość że ją wpuściłeś do środka, to jeszcze pozwoliłeś jej spać w swoim ukochanym łóżku? – spytał dość trafnie G-Dragon, a TOP spojrzał na śpiącą (w jego mniemaniu) dziewczynę.
- Słodka jest – odpowiedział po prostu, a GD miał ochotę schować twarz w dłoniach. Ich nocny alarm bezpieczeństwa zawiódł, bo na jego drodze stanęło coś słodkiego!
W tym momencie, TOP zaczął śpiewać „DOOM DADA”, a Seungri i GD spojrzeli na niego dziwnie, on jednak tylko milcząco podniósł ręce na znak, że to nie on. Wszyscy w tym momencie spojrzeli na torebkę dziewczyny, a ona sama drgnęła na łóżku od głośnego dźwięku dzwonka. Seunghyun niemal się zabił, łowiąc w torebce telefon i bez patrzenia na ekran niemal wsadził go w twarz Jiyonga, każąc mu go odebrać. Ten spojrzał na niego jak na wariata, a najstarszy syknął tylko:
- Nie obudź jej tylko!
W końcu, smok z westchnieniem nacisnął przycisk i wyszedł z pokoju, by porozmawiać z… no właśnie, z kim? Z kimkolwiek kto dzwonił.
- TOP Hyung… - zaczął powoli Seungri, profilaktycznie przesuwając się w stronę drzwi – A czemu tak ci zależy, żeby ona dalej spała? Za pół godziny mamy trening.
Mężczyzna przysunął się do łóżka, po czym spojrzał milcząco na drobną blondynkę.
- Musi być zmęczona – stwierdził po prostu, wciąż na nią patrząc, a Seungri pokręcił tylko na to głową i cicho wyszedł z pokoju.
W pomieszczeniu zapadła niczym niezmącona cisza, kiedy chłopak po prostu wpatrywał się w dziewczynę.
- Wiem że nie śpisz, mała – powiedział tylko, i przez jakiś czas nic się nie działo. W końcu, kołdra odchyliła się, a spod niej wychynęła rozczochrana, blond główka. Popatrzyła na niego niewyspany, ale zawstydzonym wzrokiem, a on bez słowa usiadł obok niej na łóżku.
- Odkąd wiesz, że nie śpię? – pisnęła tylko cicho, wciąż szczelnie przykryta kołdrą od stóp po szyję.
- Odkąd twój telefon zadzwonił – odpowiedział, wciąż na nią patrząc z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Więc czemu nie pozwoliłeś G-Dragonowi Oppa odebrać telefonu tutaj? – spytała, nie spuszczając z niego wzroku.
- Bo chciałem zostać z tobą sam na sam – zmrużył nagle oczy, a Dino wcisnęła się bardziej w łóżko, gorąco zaczynało opanowywać jej ciało.
-Cz-czemu? – spytała, choć nie a bardzo wiedziała, czy chce usłyszeć odpowiedź.
- Dla zemsty – stwierdził po prostu, patrząc z satysfakcją, jak pobladła na twarzy – Nie pozwoliłaś mi się wyspać, zrobiłaś mi pokaz striptizu, którego nie skończyłaś – wyliczał – zajęłaś bezprawnie moje łóżko i nie zmierzyłaś się ze mną twarzą w twarz, tylko udawałaś że śpisz… to wymaga kary – stwierdził pogodnie, a Dino, gdyby nie fakt że była w samej bieliźnie, już by stamtąd uciekła z powrotem do ich bezpiecznego mieszkanka.
- Przepraszam, TOP Oppa – pisnęła cicho, ale mężczyzna niewzruszenie kontynuował swoją tyradę.
- Za pół godziny mam trening, więc musisz mi to w jakiś sposób zadośćuczynić.
Blondynka przełknęła głośno ślinę, bojąc się zapytać, o co chodzi Koreańczykowi.
- Tak jak rozebrałaś się przez striptiz, tak teraz w ten sam sposób się ubierz – skończył, patrząc na nią z diabelskim uśmieszkiem, a ją zatkało, z oburzenia… i czegoś więcej.
- Nie zrobisz mi tego – jęknęła.
- Oj zrobię – odpowiedział wesoło, wstając i zbierając z podłogi jej ciuchy. Stanął naprzeciwko łóżka, wymachując nimi w powietrzu – Popatrz – gdyby wzrok mógł zabijać, już by nie żył.
- A jak zrobię aegyo, to oddasz mi ciuchy? – spytała z nadzieją, siadając na łóżku i opatulając się szczelnie kołdrą.
- Nie.
- A chociaż sukienkę? – oczy zaświeciły jej się niczym gwiazdy, mając nadzieję, że mężczyzna się zgodzi. Popatrzył na nią z zastanowieniem, po czym uśmiechnął się złośliwie.
- Jak zatańczysz taniec brzucha… w bieliźnie.
- Zboczeniec! – rzuciła, zakopując się z powrotem pod kołdrą. Nie to, żeby jej się nie podobało, że jej idol wszech czasów chce zobaczyć ją prawie nagą ale… obiecały być twarde, to takie muszą być. Ich obowiązkiem jest udawanie niedostępne!
Seunghyun tylko zaśmiał się w odpowiedzi, wciąż nie spuszczając z niej wyczekującego wzroku, który ją dosyć mocno peszył. Trwali tak przez parę minut w ciszy, aż w końcu Dino nie wytrzymała.
- Nie po to wybrałam cię swoim biasem, żebyś mi tutaj takie historie tworzył! Wybrałam cie bo masz zajebisty głos, jesteś seksowny i kocham to, jak się zachowujesz! – krzyknęła, a TOPa niemalże wmurowało. Do tego stopnia go oszołomiło, że nie zdążył zareagować, gdy okutana w kołdrę po szyję Dino podskoczyła do niego i wyrwała mu z ręki ubrania, wracając z powrotem na łóżko i zakładając je na siebie pod pościelą.
Mężczyzna może i by nawet odpowiedział młodej kobiecie, ale do środka po raz kolejny wszedł G-Dragon, patrząc prosto na ubierającą się pod kołdrą dziewczynę.
Dostosowując się automatycznie do polecenia Seunghyna („Nie patrz!”), patrząc pusto w sufit spytał się blondynki.
- Dino… czy byłaś może z Ann, kiedy tu przyszłaś?
Głowa dziewczyny po raz kolejny wystrzeliła spod kołdry, włosy jeszcze bardziej w nieładzie niż wcześniej.
- Tak, wydawało mi się, że weszła za mną i TOPem Oppą do środka – odpowiedziała tonem, jakby nic się właśnie przed sekundą nie wydarzyło, za to najstarszy zmarszczył brwi w konsternacji.
- To była tu jeszcze Ann?
- Skoro jej tu nie ma – zignorował jego pytanie lider – To gdzie jest?
- Pewnie położyła się gdzieś spać – zamyśliła się Dino.
- Ale gdzie, wszyscy już wstali… Seungri okupuje łazienkę, Taeyang jest w kuchni i robi śniadanie…
- Daesung. – TOP i GD spojrzeli po sobie z twarzami zastygłymi w niemym przerażeniu, podczas kiedy Dino spojrzała na nich zdziwiona, przekrzywiając lekko głowę w bok.
Kiedy Dino się ubrała (pod kołdrą, bo zawiedziony TOP odmówił wyjścia z G-Dragonem z pokoju), cała delegacja złożona z wyżej wymienionej, TOPa i G-Dragona wyruszyła do pokoju blondwłosego lwa, Daesunga. Po drodze minęli łazienkę, zza drzwi której było słychać głośny śpiew Seungriego pod prysznicem „Let’s talk about love”, a także kuchnię, z której wychynął Taeyang, i bez specjalnego zdziwienia na widok blondynki zapytał, czy chcą już śniadanie. Kiedy zniknęli za rogiem, nucąc jak jeden mąż muzyczkę z „Mission Impossible” stwierdził, że poda jedzenie za 10 minut.
Ostrożnie, uzbrojeni w kij bejsbolowy Seunghyuna (wcześnie Seungriego), otworzyli drzwi do jaskini bestii.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Gdy chłopak przygwoździł ją do łóżka swoim ciałem, Ann pisnęła tylko głośno, natychmiast starając się wyrwać z jego uścisku, co jednak było bardzo trudne, biorąc pod uwagę stan upojenia alkoholowego. Poczuła jak duża dłoń mężczyzny ląduje na jej ustach, żeby nie wydawała z siebie żadnych głośniejszych dźwięków.
- Wierz mi skarbie, jeśli ktoś tu przyjdzie, będziesz w jeszcze gorszej sytuacji niż teraz – mruknął nisko, a dziewczyna przestała się szamotać, spoglądając ze strachem na blondyna. W świetle odblaskowych gwiazdek dostrzegła jego szeroki, zdecydowanie nie miły uśmiech a jego oczy zaświeciły złowieszczo w półmroku. Po chwili poczuła, jak ręka chłopaka wędruje z jej ramienia niżej, najpierw na piersi (warknęła na niego stłumionym głosem), potem na brzuch i chciała zejść niżej, ale nagle zatrzymał się, patrząc na nią szeroko otwartymi oczyma.
- Seksowna jesteś – stwierdził z podziwem, a ona na to tylko przewróciła oczami, wciąż unieruchomiona – Muszę cię mieć – ciągnął z grobową miną, patrząc na nią twardo.
Jej pijany mózg stwierdził, że bardzo mu się podoba jego chęć posiadania, ale kiedy, wciąż z tą samą miną, całkiem na poważnie zaczął z niej zdejmować sukienkę, jej wola walki wreszcie się przebiła przez pijacką mgłę. Przez chwilę pozwoliła mu robić co tylko chciał, aż w końcu stwierdziła że miarka się przebrała, bo w końcu miała grać trudną do zdobycia, a tak w ogóle, to chciało jej się spać.
Daesung mruknął z zadowoleniem, gdy udało mu się odpiąć sukienkę, i to przeważyło szalę. Z całej siły, jaka jeszcze została w jej ciele, uderzyła go piszczelem w krocze.
Przez sekundę była cisza, aż mężczyźnie zaszkliły się oczy i pociekła z nich samotna łza, a z gardła wydobył się zbolały, ale wciąż przyciszony, krzyk zaskoczenia. Łapiąc się za swoje święte miejsce, chłopak sturlał się z łóżka. Leżał tam przez parę minut, pojękując co jakiś czas. Ann za to chwiejnie podniosła się do pozycji siedzącej i zapięła sukienkę, patrząc na mężczyznę z dezaprobatą.
- Niedobry Daesung – skarciła mężczyznę, a ten tylko jęknął w odpowiedzi, powoli podnosząc się do pozycji stojącej, charakterystycznej dla homo erectus. Bez słowa ściągnął  z siebie koszulkę, ukazując rudowłosej imponujące, świecące lekko w panującym w pokoju półmroku, mięśnie.
Chłopak zmrużył oczy, czając się jak dzika zwierzyna wokół swojej ofiary. Okrążył powoli łóżko, wpatrując się w nią uparcie, po czym tylko mruknął niskim, zachrypniętym głosem.
- A więc niech zacznie się zabawa… - łóżko zaskrzypiało głośno, gdy się na nie rzucił, ale siła jego upadku zrzuciła z posłania dziewczynę, która przez rozluźnione przez alkohol mięśnie poturlała się aż pod ścianę, do uchylonej szafy. Gdy podniosła kołowaty wzrok, przed nią ukazało się duże, czarne pudełko. Zacisnęła zęby w determinacji.
- Tak, a więc niech się zacznie…
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Kij bejsbolowy upadł na podłogę z głośnym hukiem, kiedy wszyscy, dosłownie oniemieli ze zdziwienia i podziwu, wpatrywali się w scenę przed nimi. Na wpół przytomny Daesung, bez koszulki, siedział naprzeciwko łóżka niczym zbesztany piesek, obserwując z pochmurną ale i jednocześnie pełną nadziei miną dziewczynę śpiącą na łóżku. W dłoniach trzymała coś podłużnego i czarnego, ale że przedmiot był na wpół schowany pod nią, nie mogli dojrzeć co to było.
Nagle blondyn poruszył się, cicho i zwinnie niczym kot, bez przerwy obserwując rudowłosą na łóżku. Delikatnie usiadł na posłaniu obok niej, wciąż ją obserwując, i spróbował delikatnie podnieść kołdrę, żeby położyć się obok niej.
W następnej sekundzie miał w swój nos wycelowany długi, czarny bicz, a młoda kobieta otworzyła leniwie jedno oko, patrząc na niego na wpół rozespanym wzrokiem.
- Nie, Daesung. Chciałeś seksu bez mojej zgody, a tak nie wolno. Idź odbądź swoją karę.
Jeszcze bardziej pochmurny niż wcześniej, Koreańczyk zszedł z łóżka i powrócił do swojej poprzedniej pozycji, na nowo obserwując kobietę.
Cała sytuacja powtórzyła się jeszcze ze dwa razy, a cała reszta patrzyła na to z oniemieniem w oczach, milcząco obserwując zachowania Daesunga, blondwłosego lwa który pragnie zdobyć dla siebie samicę.
W tym momencie przez ramię zajrzał im Taeyang.

- Ooo… to może ja podam śniadanie jeszcze za 5 minut.

1 komentarz:

  1. @#$%^&O!!! Końcówka... <3 Jaaaa... Brak słów :3
    Ogólnie, to powinnam zacząć Ci tu wypisywać najlepsze cytaty, które po prostu powalają na łopatki, ale byłoby tego zdecydowanie zbyt dużo...

    OdpowiedzUsuń